O czym rozmawiamy w tym odcinku
Mike Budny: jak utrzymać polską restaurację w Los Angeles (i co z tego wynika dla restauratorów w Polsce)
Odcinek 007 mysite talks to rozmowa z Mike’em Budnym, byłym właścicielem „Polka Restaurant” w Los Angeles – jednego z niewielu miejsc z polską kuchnią w LA. To bardzo praktyczna historia o gastronomii „na emigracji”: o tym, jak przejąć działający lokal, jak nie zabić go rewolucją, jak liczyć delivery i prowizje platform, oraz jak przetrwać momenty, w których koszty rosną szybciej niż marża.
Mike mówi o Polce jako o legacy – marce, która działała 30 lat (od 1994), a po sprzedaży „zniknęła” w sensie tożsamości: nowy właściciel zmienił koncept i nazwę. Co ważne: Mike nadal posiada prawa do nazwy „Polka” w Los Angeles i traktuje to jak opcję na przyszłość.
Dlaczego przejęcie lokalu bywa mądrzejsze niż start od zera
Jedna z pierwszych lekcji brzmi biznesowo: przejęcie działającej restauracji daje coś, czego nie kupisz żadną kampanią w pierwszym miesiącu – bazę gości i przychód „od razu”. Mike mówi wprost, że podczas due diligence sprawdzali dokumenty i podatki, a decyzja o zakupie wynikała z tego, że revenue już istniało.
To świetnie koresponduje z wnioskami z odcinka z Jackiem Czauderną: zanim włożysz pieniądze, musisz rozumieć model i liczby.
Co zostawić nietknięte, a co zmieniać etapami
Mike podkreśla, że Polka była „comfort food level” – ludzie przychodzili po konkretne rzeczy. I to jest klucz: są dania, które płacą rachunki.
W Polce były to dwa klasyki:
- pierogi
- schnitzel
I to jest kolejna ważna lekcja: możesz robić upgrade jakości, plateringu czy składników, ale jeśli wyrzucisz bestsellery, które zbudowały reputację miejsca, to wycinasz fundament.
Mike opowiada, że zmiany robił powoli, przez lata, żeby goście nie mieli poczucia: „to już nie jest Polka”. Najpierw poprawił sposób podania (plating), potem przeszedł na świeże warzywa zamiast mrożonych, a remonty i odświeżanie wnętrza rozłożył na 3–5 lat.
Logistyka jakości: dlaczego sam wybierał produkty
Wątek, który wielu właścicieli zrozumie natychmiast: marża jest mała, więc błąd w dostawie boli podwójnie. Mike mówi, że gdy zamawiał produkty „w ciemno”, zdarzało się, że przyjeżdżały złe i trzeba było je wyrzucić. Dlatego wolał jechać po świeże produkty sam.
To jest „nudna” robota, ale w gastronomii nuda często ratuje wynik.
Marketing: od telewizji do social mediów (i dlaczego to jest 50/50)
Mike opisuje zmianę, którą widzi każdy restaurator: kiedyś dominowały ulotki i prasa, dziś klient jest w telefonie. W Polce gigantyczną dźwignią były programy TV (Hugh Hauser, Guy Fieri). Po emisjach potrafiła być godzina czekania na stolik.
Jednocześnie Mike mówi, że dziś marketing to wciąż 50/50:
- word of mouth (polecenia)
- online (social media, obecność w kanałach)
I tu jest wniosek praktyczny dla restauracji w Polsce: jeśli chcesz, żeby polecenia pracowały też „w Google”, musisz dbać o podstawy widoczności i reputacji:
A jeśli chcesz robić to konsekwentnie (bez zrywów, bez „kiedyś”), sensownie wspiera to mysite.ai – bo pomaga zamienić reputację i feedback w regularną komunikację i content.
Delivery: 10–15% przychodu i 25–30% prowizji
Najbardziej konkretna lekcja z odcinka 007 dotyczy dostaw. Mike mówi, że delivery dawało ok. 10–15% przychodu, ale platformy brały 25–30% prowizji (Uber Eats, Grubhub, DoorDash).
To znaczy jedno: delivery ma sens tylko, jeśli mieści się w Twojej marży i w Twoich kosztach pracy. Nie jako „plan ratunkowy”, tylko jako kanał, który liczysz jak każdy inny.
Tu warto zestawić ten wątek z odcinkiem z Michałem Kowalskim: marketing ma napędzać sprzedaż, ale musi być mierzalny i policzalny.
Gość idealny: „half Polish, half American” (i dlaczego segmentacja działa)
Mike mówi, że wymarzony gość miał często polskie korzenie (rodzice/dziadkowie), znał kuchnię i wracał po smak, którego nie miał już w domu. Po COVID zauważył też większą obecność gości z azjatyckiej społeczności – m.in. dlatego, że schnitzel przypominał katsu, a pierogi gyozy.
To jest prosta lekcja segmentacji: nie potrzebujesz „gościa idealnego”. Potrzebujesz kilku segmentów, dla których Twoja oferta ma sens.
Koszty pracy: minimum wage x2 i marża, która nie rośnie w tym samym tempie
Mike pokazuje jeszcze jedną prawdę o gastronomii: możesz podnosić ceny, ale nie zawsze podniesiesz marżę. W jego historii minimum wage poszło z ok. 8,25 USD do 17,24 USD, czyli prawie 2x. Przychód rósł, ale marża nie rosła proporcjonalnie.
I to jest lekcja dla każdego rynku: jeśli koszty stałe i koszty pracy rosną szybciej niż przychód, musisz szukać efektywności – w procesach, w menu, w marketingu i w tym, co robisz powtarzalnie.
COVID: kiedy zespół się rozpada, a zostajesz „ty + żona”
Po COVID Polka działała w ekstremalnie odchudzonej wersji: z trzech kucharzy zostało jedno stanowisko, a potem Mike gotował sam, a żona prowadziła salę. To jest historia o odporności operacyjnej i o tym, że w kryzysie wraca pytanie: co naprawdę jest Twoim corem.
AI jako pierwsza rzecz, którą zrobiłby dziś
W dalszej części rozmowy Mike mówi, że restaurator powinien być obecny na wielu platformach, a AI może odciążyć w marketingu i komunikacji. I to jest sedno: AI nie zastępuje kuchni ani serwisu – ale może pomóc utrzymać regularność, gdy nie masz czasu.
Jeśli chcesz przekuć tę lekcję w działanie (plan contentu, odpowiedzi na opinie, tematy na rolki, konsekwencja w social mediach), sprawdź mysite.ai.
Co obejrzeć dalej
- Marketing, który ma dowozić przychód: Michał Kowalski
- Liczby i KPI w gastro: Jacek Czauderna
- Organizacja i standardy zespołu: Adam Chrząstowski
Więcej rozmów znajdziesz w mysite talks.



